Zamknij

Zmieniaj polski sport razem z nami!

Zarządzanie, marketing, finanse, prawo, komunikacja i zarządzanie wydarzeniem – to sześć modułów w ramach, których prowadzone będą zajęcia na najbardziej prestiżowych studiach z zarządzania w sporcie w Polsce. Kierunek FIFA/CIES Sport Management Programme rusza już w październiku. Rekrutacja kończy się 20 września.

Liczba miejsc, na studia podyplomowe uruchamiane przez Pl.2012+ wspólnie z Akademią Leona Koźmińskiego jest ograniczona. Program ten jest częścią globalnego projektu realizowanego przez CIES – akademickie ramie FIFA. W Europie szansę na zdobycie wiedzy przekazywanej przez najwyższej klasy specjalistów mają jeszcze tylko mieszkańcy Hiszpanii i Turcji. Po wykładach, słuchacze w ramach praktyk wejdą w skład zespołów projektowych największych widowisk w Polsce, które są organizowane na Stadionie Narodowym. Część zajęć poprowadzą guest speakerzy, między innymi Robert Korzeniowski. FIFA/CIES Sport Mananegement Programme to oferta jakiej nie ma żadna uczelnia w Polsce. 

Szczegóły znajdują się na stronie studia.stadionnarodowy.org.pl.


Robert Korzeniowski – jeden z najbardziej utytułowanych polskich sportowców w historii. Czterokrotny złoty medalista Igrzysk Olimpijskich w chodzie. Multimedalista Mistrzostw Świata i Europy. Dziś dyrektor Biura Ubezpieczeń Rynku Sportu. Przed Euro 2012 pełnił funkcję doradcy UEFA Events ds. Marketingu i PR programu pakietów biznesowych Club Prestige.
Czy polskie związki sportowe, organizacje, kluby, obiekty sportowe, są zarządzane w sposób najlepszy z możliwych?

Robert Korzeniowski: Jeżeli pod uwagę weźmiemy to, że większością z nich zarządzają ludzie słabo wykształceni, przygotowani wyłącznie na gruncie kariery sportowej lub zajmujący wysokie stanowiska dzięki „zasiedzeniu”, to tak. Ci ludzie zarządzają najlepiej jak potrafią. Jeżeli jednak weźmiemy pod uwagę wyższe kryteria, czyli takie jakie przystają do warunków rozwoju polskiego społeczeństwa oraz do tempa rozwoju naszej gospodarki, to niestety sport bardzo odstaje od panoramy biznesowej Polski i z całą pewnością można zarządzać nim lepiej.

Jaka jest w takim razie recepta? Co powinno się wydarzyć by poziom zarządzania w sporcie był wyższy?

Trzeba przyjąć założenia, że sportem owszem mogą zarządzać sportowcy, ale tylko ci, którzy są dobrze przygotowania do zarzadzania. Pamiętajmy jednak, że z powodzeniem sportem mogą również zarządzać „niesportowcy”, którzy wywodzą się z managementu - doświadczeni, wyedukowani i czujący ducha rynku. Niestety bardzo niewiele się dzieje, aby nie stracić kolejnych generacji ludzi, którzy nie maja doświadczenia w zarzadzaniu, a w swoich klubach nie mogą nawet dostać się na staż. To jest masa ludzi urodzonych w okolicach przełomowego roku 89’ roku, którzy mogliby wiele wnieść, ale nie ma dla nich odpowiedniej przestrzeni. Wynika to z niezrozumienia procesów i potrzeb w strukturach wielu związków, gdzie pewne schematy przekazywane z pokolenia na pokolenie są uznawane za jedyne właściwe. Brakuje odważnych ludzi, by te schematy łamać. Nie ma tez dobrze wyrażonej potrzeby dla wsparcia biznesowo-organizacyjnego. Tylko w nielicznych przypadkach management jest przygotowany by wyjść poza sferę dotacji państwowych i samorządowych. Niestety ludzie odpowiadający za zarządzanie nie mają doświadczenia biznesowego. Jeśli chodzi o receptę… to w ciągu roku czy dwóch nic przełomowego się nie wydarzy. Zmiana musi być procesem. Jedną z możliwości jest dobre podyplomowe szkolenie ludzi. Wykształcenie profesjonalnej kadry managerów, wysyłanie na staże za granicę oraz na staże w wiodących organizacjach biznesowych i sportowych w Polsce. Konieczne jest wspieranie tego i przyjęcie postawy otwartości na zmiany.

Mówi Pan o procesie – ile lat może zająć równanie do zachodnich standardów?

Dekada to dobra przestrzeń czasowa. Popatrzmy jak było w sektorze bankowym. Zaczynaliśmy od zera. Jednak dzięki napływowi wiedzy i dzięki dostarczeniu konkretnych narzędzi zaczęła następować zmiana. Dziś w wielu dziedzinach, w tym sektorze przeskoczyliśmy managementy zachodnie. Ten przykład pokazuje, że nie musimy tylko doganiać – możemy w niektórych dziedzinach zarządzania w sporcie zaoferować kiedyś cos w światu. Spójrzmy np. na Stadion Narodowy. Wielu zachodnich managerów nie poradziło sobie z wykorzystaniem potencjału obiektów sportowych wybudowanych na międzynarodowe imprezy. Stadion Narodowy już zaczął na siebie zarabiać. To bardzo dobry przykład.

Czy umiejętne zarządzanie może mieć także przełożenie na wynik sportowy?

Jasne ze tak. Organizacje sportowe są po to powołane, aby budować wynik sportowy. Muszą pracować nad zastępowalnością pokoleń, nieprzypadkowością itd. Jeżeli organizacje sportowe będą działać jak dobre przedsiębiorstwa, nie funkcjonujące przypadkowo, to z pewnością pozytywnie wpłynie na wynik sportowy. Zauważmy, że świetnie zarządzane kluby jak np. Bayern Monachium, który ma zrównoważony budżet i jest doskonałym produktem pod względem biznesowym, ma też ma świetne wyniki sportowe. Kolejny przykład to program British Athletics, wdrożony przed Igrzyskami Olimpijskimi w Londynie. Program okazał się świetny, bo pociągnął za sobą doskonały wynik podczas igrzysk, a jego efekty są widoczne aż do dziś. Ani w sporcie ani w biznesie nic się nie dzieje przypadkowo – wszystko jest efektem przemyślanych działań.